Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

Archiwum: październik 2007

-don't cry, baby.they all will be dead.all that stupid motherfuckers.

wing 27/10/2007 @ 20:08

a gun

"On tu był
Wielka woda
Tryska źródło
Jakby boskie
Stukot kopyt
Trzepot skrzydeł
Boski rumak, boski żeglarz
Był tu boski Pegaz! "

Kładliśmy się spać, wstawaliśmy. Życie się toczyło. W ciągłym chaosie, ale nie da się w dzisiejszych czasach zaznać za wiele spokoju.
Była muzyka.
Można było zamknąć oczy. I poczuć się normalnie..

"On ma moc
Spod kopyta
Tryska źródło
My dziękujmy
Za jeziora
Oceany
Boski rumak, boski żeglarz
Był tu boski Pegaz! "

Gdyby zawsze po otwarciu oczu czuło się, czy będzie inaczej, czy będzie jak zwykle - psychicznie wewnętrznie byłoby spokojniej i lepiej. Można by się nastawić i wybrać.

Ale nie. Wstaliśmy, jeszcze nie do końca w realnym świecie, jeszcze trochę żyjąc snem, jeszcze czując zapach jagodowych ciastek, jeszcze czując na skórze dotyk ukochanych dłoni..

"Dobry Panie
Święty stworze
Niepojęty
Jakby boski
My pytamy
Ty nam powiedz
Skąd ta woda, skąd ta woda
Był tu boski Pegaz! "

Tamtych już nie było, szybko się zmyli.
Nie było też broni.
Żadnego pierdolonego karabinu, zwykłego pistoletu.
Nic!
Tylko syknięcie z bólu po uderzeniu pięścią w ścianę. Tak dać się oszukać.. Poszli...

"Przez nieboskłon
Koń skrzydlaty
Niepojęty
Jakby boski
Galopuje
Kopytami
Dotknie ziemi, tryska źródło
Był tu boski Pegaz! "
*

Zanim wrócą.
-Maciek! Masz gdzieś schowany pistolet?? chociaż jeden, nie mamy się czym bronić..! -Trochę paniki, chociaż zawsze sobie obiecuję, że będzie spokój, że zawsze jest wyjście. Niezłe wyjście. Nie najgorsze wyjście.
-Tak! mam! zobacz pod łóżko.
Patrzę. Mały, nie najnowszy, ale ma przynajmniej nożyk.
Pytam się o naboje.
-Praktycznie wcale.. tego zapomniałem dodać.

Nie będę siedzieć i rozpaczać. Twarz pod zimną wodę. Polało się po podłodze. Trudno, to już nie mój dom. Już tu nie mieszkam.
Układamy kołdrę tak, żeby wyglądało, że jeszcze śpimy.
Nie wiem, jaki mają plan, nikt nigdy nie przewidzi co się dzieje w głowie innej osoby.
Nie umiem czytać w myślach. Cholera, trzeba było. Trochę się temu poświęcić.

..żadnego.. nie zostawili żadnego..skurwysyny..
Cisną się na usta. Ale się hamuję. Chociaż powinnam krzyczeć głośno krzyczeć. To by oczyściło umysł. Mogłabym wreszcie myśleć. Trzeźwo.
Alkohol.

Uderza mnie w ramię.
-Chodź. Ten jeden nabój wystarczy. Wystarczy. Jeszcze mamy noże. One nigdy nie zawiodą.

Drzwi otwierają się i pokazują nam świat.
Jak wygląda dzisiaj.
Bo wczoraj był inny.
I głaskał mnie po głowie.
Dziś leje po mordzie.
Jutro? Jutro może mnie pochować.

* Sushi "Pegaz"

} i {

wing 25/10/2007 @ 13:34



izomotyle







butterfly.gif

golden scorpio

wing 24/10/2007 @ 11:41

Znowu wiało w oczy. Piach wciskał się do ust jakby szukając tam lepszej przyszłości. A takiej nie miał szans znaleźć.
Było nas pięcioro. Ciężkie buty, słone krople na twarzach. I słońce.
TO ukochane słońce.
Którego nienawidziłam.
Weszliśmy w końcu do domu.
Drewniany, bez zbędnych sprzętów. Nie wiem czy było tam coś więcej niż stół i parę krzeseł.
Nanieśliśmy piachu. Albo raczej - sam za nami wleciał. Tu też nie miał prawa spodziewać się czegoś lepszego niż na zewnątrz.

Dwóch wyszło. Wzięli broń i po chwili nie było już ich widać na horyzoncie. My zostaliśmy.
Jedzenie. Zaczynało robić się chłodniej i ciemniej - trzeba było się owinąć kocami.

Jeszcze przed wyjściem ostrzegli nas, żebyśmy uważali na złote skorpiony. Bo zdradliwe. Bo wszędzie.
Ale uważałam, że w domu nie powinny się znaleźć. Chociaż czujności nie, nie osłabiło to przekonanie. Co innego sobie myśleć a co innego mieć pewność.

Wreszcie ich zobaczyliśmy, kurz, że się zbliżają.
Ale przeczucia.
Coś było z nimi nie tak.
Broń ściśnięta mocniej. Jakby to mogło coś pomóc.
Mówię - coś nie tak. Są inni. Musimy uważać.
Nie wierzyli mi za bardzo. Ale pochowaliśmy się za załomami. Tamci też nie wracali tak jak powinni wracać, chowali się za wydmami, szli otoczeni pyłem.
Byłoby widać błyski w oczach.
Gdyby.
Ale nie było, tylko wyobraźnia.

Padły strzały. Wiatr zdusił krzyki. Kto przeżył. Ci dobrzy. Nie pamiętam, nie widziałam, świat mi uciekł spod nóg, ciemność zabrała wzrok.
golden scorpio
Te skorpiony cholerne.
Nienawidzę, jak mi chodzą po rękach, po spodniach.
Nie da się wtedy ruszyć. Można tylko patrzeć.
I można się modlić.
Bo jak kogoś dotkną..
.. to świat już nie wygląda tak jak wyglądał.

nano

wing 21/10/2007 @ 14:49

1

Tak to się zaczyna.
Pył.
Hałas.
Dużo krzyku.
Niepewność. Co za. Drzwiami.
Na jak długo zostaną otwarte. czy warto było otwierać.Czy nie powinno się było odwrócić i zastanowić, czy czasem nie lepiej uratować kogoś innego. Niż siebie.

Nanomateriały opanowywują świat. Są jak moje myszy. Co też knują, ale wybaczam im, bo się do mnie uśmiechają. I są grzeczne. A nano.. póki wszystko idzie po ich myślach - jest OK.
Pokażą pazury, jak coraz więcej osób przejrzy ich plany.

A wtedy nic już, naprawdę, nic nie pomoże.
Chyba że znajdzie się bohater.
Z bliznami na twarzy i umięśnionym ciałem. Z przeszłością.
karabinem i paroma granatami w kieszeni.