Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

Archiwum: maj 2008

-Mo - że za - tań - cu - jesz ?

wing 31/05/2008 @ 14:36

ФлайzZzа (ТАРТАК)

Dzisiaj robimy dużo hałasu.
Po ukraińsku.
Skaczemy w górę, machamy rękoma i generalnie robimy dużo dużo szumu.

Bo dzisiaj Czarna ostatni dzień w Spencerze.

Dzisiaj słuchamy wesołych piosenek.
Też robiących dużo hałasu.
No i dzisiaj jest Święto Kwitnących Głogów.

A jutro jest Czas Na Bezwzględne Uczenie Się Automatyki I Robotyki.
Ale też wesołe, dopuszczalne jest słuchanie wesołych piosenek robiących dużo hałasu gdzie ludziki skaczą i machają rękoma.

No i przez to co wypożyczyłam matce mojej z biblioteki czuję się rozproszona. a Brednie takie tam są w tej książce że ho.

o tym że ona go rzuciła, a on był taki gorący, a potem, a w ogóle ona to zrobiła, bo się dowiedziała, że inna miała większy pierścionek od niego, niej, znaczy się, a w ogóle to nie chcieli wydać jej książki, no a jej ojciec postanowił wypaść autem za most, a ona powiedziała przed kamerami, bo kazali być jej reporterką, że on nie popełnił samobójstwa, bo jest typem wojownika.

a najgorsze jest to,że nikt w tej książce nie skacze w górę, nie macha rękoma ani nie robi pozytywnego hałasu.

I nie mam już Stargate'ów ! bo wszystkie obejrzałam :(

tam czasem machali ramionami i robili hałas. zwłaszcza wysadzając obce statki Wraith.a, w górę też skakali, gdy coś wybuchło obok.

Look who's dancing.

wing 20/05/2008 @ 21:30

Rowerem w stronę lasu,zdecydowanie, po piaszczystej drodze. Słońce zachodzące pomarańczową barwą oblewa cały świat, jest tak sielsko. Zieleń pełna i soczysta.

Kiedy spojrzałam, tak bez żadnego powodu w prawo zobaczyłam, że ktoś koło mnie jedzie. Trochę nieufnie się odnosiłam do faktu, że zaczął coś do mnie mówić. (I musiałam uważać na ten piasek, bo było go dużo, szczególnie na boku drogi, takie zwały całe.)

Chłopak mówi mi o słońcu, i mierzeniu odległości za jego pomocą, że gdzieś przejście z Północnej części na Południową zajmuje dzień, a to znaczy że to taka a taka odległość.
Chyba chodziło o chodzenie po słońcu.

Wjeżdżaliśmy coraz bliżej lasu, robiło się coraz ciemniej. Piasek zniknął, pojawiły się bloki, jakby wulkanicznej skały. I byliśmy już trochę wyżej ponad drogą.
Stanęliśmy koło jaskini, tam było trochę więcej ludzi.
Ja siadłam na skraju, zwieszając nogi w dół, daleko od dołu.
I pojawił się nagle kolejny nieznajomy.
Tak zupełnie blisko i niespodziewanie.

A ja niepokoiłam się, czy godzina już nie za późna.

..raining today. it is? it was?

wing 16/05/2008 @ 12:34


Nie pozwalam,

by gnębiło mnie coś,

czego zmienić nie mogę.

her eyes.. she is on the dark side.

wing 08/05/2008 @ 11:19

Dosyć dziwna grupa.
Ja - jeszcze roztrzęsiona i pełna obaw o moje myszy.
Ona .. i inni, jeszcze dziwniejsi albo równie dziwni co my.

A ona.. o niej tak w sumie niewiele wiem.
Ubiera się w fiolety bądź czernie, trudno rozróżnić, półmrok jest jej ulubioną porą dnia.I te woalki które ma na sobie zawsze, już nikt przecież woalek nie nosi. Tylko ona. Wygląda dystyngowanie i tajemniczo. I rękawiczki. Długie, czarne, koronkowe.

A dopiero potem się dowiedziałam, że nie ma wyboru, bo jest trująca. Kobieta. I jak się jej przyjrzałam dokładniej, to widziałam na twarzy krople jadu, wyglądały jak krople miodu.. Takie złote..
Dlatego. Żeby jej nikt nie dotknął ..i w rezultacie nie odpłynął do miejsca, z którego by już nie wrócił.
Nie w tym samym wcieleniu w każdym razie.

Byliśmy mieszkańcami jednego domu. Flaga tego domu, dla odróżnienia od nas, dla kontrastu, była kolorowa, przeważał niebieski i biały. I pieski.

A jak szliśmy - chodnikiem, ścieżką, obok boiska to ludzie się patrzyli. Widziałam w nich obawę, może strach nawet.
A my staraliśmy się pokazać, że nie jesteśmy źli. Już nie.
Nawet czasem ustępowaliśmy komuś drogi.

Ale tak idąc, wyprostowana, z głową-nie-opuszczoną czułam się jak na dzikim zachodzie. Ten płaszcz, co powiewa. Ta świadomość siły.
No i to, że są ludzie, którzy pilnują moich pleców.

A ja ich.
I tak to szło.
I trwało.