Cała karczma nasza. W OTCHŁAŃ się zatacza.
W życiu każdego człowieka, nawet kobiety, nadchodzi chwila, kiedy znajdzie się w disco barze.
Różnie ludzie reagują w takich sytuacjach. Niektórzy, cali w popłochu próbują uciekać, niektórzy ze stoickim spokojem na twarzy(wewnątrz burzą i chaosem, szałem prawdziwym) próbują przetrwać ten czas i sprawić, że będzie mijał szybciej, a o ni la da chwila znajdą się w bezpiecznym schronieniu.
Ja, tak sobie myślę, nie wiem, jak odbierali to inni, byłam jakoś tak pomiędzy. Na początku uciekająca, ale z sali do sali, z pomieszczenia do pomieszczenia, w końcu, zrezygnowana wylądowałam przy barze. kolorowym barze, gdzie światła migały w twarz barwami różnemi.
Ze zrezygnowanym wyrazem twarzy sączyłam kolorowego drinka którego podał mi barman w kolorowej koszulce, którego włosy były, a jakże, również kolorowe. Nie spodziewałam się żadnych niespodzianek. Prawdę powiedziawszy - modliłam się, żeby żadna nie nadeszła.
Co chyba je przywołało. Ją. Jego.
No więc jego. Myślałam że to kolejna osoba przepychająca się, by kupić cosmopolitana czy innego modnego kolorowego drinka. Zwrócił się jednak wprost do mnie.
- Weź je proszę i jej oddaj. Musisz to zrobić, ja już dłużej nie mogę.
Patrzyłam się na niego swym zrezygnowanym wzrokiem osoby pragnącej być w normalnym miejscu.
- Przepraszam?
- Weź je, proszę..- powtarzał jak mantrę wciskając mi parę złotych butów (szpilki, z paskami opasującymi kostkę)
- Przecież ona mnie nienawidzi. Jak niby mam jej je dać?
- Jeśli Ty tego nie zrobisz .. będę zgubiony - no pięknie. bierze mnie na dramatyzm, bierze mnie pod włos. A ja nie mogę sobie tak pozwolić.
Ale patrzy na mnie i nic nie mówi. Ja przymykam oczy, może to tylko sen.. Ciągle jestem. Ciągle jest. Z wahaniem przyjmuję je od niego.
Niech będzie co ma być. Ta wiedźma przecież nie może być tak straszna jak o niej mówią, prawda ?
Prawda ?!

digg it
del.icio.us

