nano

Tak to się zaczyna.
Pył.
Hałas.
Dużo krzyku.
Niepewność. Co za. Drzwiami.
Na jak długo zostaną otwarte. czy warto było otwierać.Czy nie powinno się było odwrócić i zastanowić, czy czasem nie lepiej uratować kogoś innego. Niż siebie.
Nanomateriały opanowywują świat. Są jak moje myszy. Co też knują, ale wybaczam im, bo się do mnie uśmiechają. I są grzeczne. A nano.. póki wszystko idzie po ich myślach - jest OK.
Pokażą pazury, jak coraz więcej osób przejrzy ich plany.
A wtedy nic już, naprawdę, nic nie pomoże.
Chyba że znajdzie się bohater.
Z bliznami na twarzy i umięśnionym ciałem. Z przeszłością.
karabinem i paroma granatami w kieszeni.

digg it
del.icio.us