słucham nie słów, lecz dźwięków
..ale on przed siebie szedł i tak..
..szedł za słonkiem tam, gdzie zachodziło..
Tam było ciemno. To był park, drzewa czarne. Liście czarne. Ziemia. Ławki. Brama. Tam, wśród traw - zabawki - takie żołnierzyki srebrne. One jedne. Mojego brata. Byłam bardzo niezadowolona że ona porozsypywała.
..ale on i tak przed siebie szedł..
..a on wodę życia znaleźć miał..
Nawet tego nie żałowała. O tak, byłam bardzo zła. A jej córka jeszcze ciągle krzyczała jakieś głupoty, że ktoś tam jest złem (ciągle zmieniała wersję kto), że GKS górą (a czasem Ruch).
Jak jakiś natrętny owad.
..lecz przeminą całe pokolenia..
..nim pokonać zdoła złotą dal..
Taaak. Ta złość. Nie wiem, czy destrukcyjna. Chyba tak. Pragnęłam niszczyć. Zwłaszcza, że ona była taka. Irytująca.
Po chwili całe twarze miałyśmy czarne od ziemi. Czarne od trawy. Czarne od nocy.
..woda życia nie istnieje..
..ale zawsze warto po nią iść..*
Jej ciało było takie okropne. Bardzo miękkie, jakby bez kości. Chciałam się na niej zemścić, zaciskałam zęby naprawdę mocno. Ale ona nawet tego nie zauważała.
Naprawdę mocno. Z całym zaangażowaniem. Wszędzie.
I nic.
A tak chciałam, żeby bolało.
*fragmenty "ballady o głupim jasiu" Kaczmarskiego

digg it
del.icio.us
Z fajnych faktów o kotach to wiem tylko że zabawnie robią salta.
PS0.0.0 Chcieć to móc. Nie trzeba rys ani 50% prawdopodobieństwa.
PS0.001.0 Tylko trzeba znaleźć te prawdziwe gałązki. A właściwie, jak szukać skoro każdy ma własną teorię na temat gałązki?
PS0.1.0 Więcej PS nie będzie, bo czy tak musi być zawsze?