shake that thing !
nie chce mi się za bardzo myśleć, bo głowę mam nabitą elektronami wtórnymi i wstecznie rozproszonymi, w nocy znowu byłam w kirgistanie, koty mnie śledziły, wczoraj wyprałam swój brudny mózk (<-- chyba jeszcze trochę nie do końca) bo pisałam o binaryzacji.
noooo, nie wspominając o tym, ze Stivenson się nie najadł kawałkiem mięsa, które się podejrzanie na patelni skurczyło. Ale może i dobrze mu tak, bo przez niego, że tak hałasował, musiałam się bić.
co prawda walka szybko się skończyła - oszacowałam szanse i wyszło mi, że lepiej się oszczędzać. no to związali i wzięli gdzieś i zaprowadzili. Stivenson ich śledził i wyśledził. to tylko dlatego miał mieć większy kawałek niż inni.
gdybym chciała zmieniać swoje wykształcenie i miała do wyboru bycie kelnerką, kucharzem czy żadną z tych osób wybrałabym kucharza. czyli jestem indywidualistką i wolę pracować sama, nie w grupie.
(wybór żadnej z tych osób byłby najgorszym wyborem, bo wtedy oznacza, że się w ogóle nie ma na siebie pomysłu - a zawsze mi się wydawało że dokładnie tak właśnie mam... - kolejna sprawa do przemyślenia przed snem.)
siedmioletni brat ma swój numer gadugadu. co do tego też: i'm scared.
więc chodźmy i idźmy spać, pruszki atakują.

digg it
del.icio.us
Cmentarze, rytualne morderstwa, rozszarpytanie psów, ucieczki przed złym... to jest nic przerażającego w porównaniu do nich, tych właśnie zabardzomałoletnich. Bo trzeba ich wychować...
Generalnie wydaje mi sie ze lepiej teorie ukladac na podstawie obserwacji niz prowadzic obserwacje podpasowane do teorii.
A to też racja. Hasło to dobrze jest rzucać na podatny grunt. Na rozpęd, po jakimś drobnym sukcesie.
"Sane, sane, theyre all insane,
Firemans blind, the conductor is lame
A cincinnati jacket and a sad-luck dame
Hanging out the window with a bottle full of rain.
Clap hands."
mi się kompletnie nic nie wydaje w tej chwili.