Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

"ostatni toast.. milczy się!!"

Niedawno padało.
Wiatr niezdarnie głaszcze po szyi.
Ma takie mroźne dłonie..

Zdjęłam pajęczyny z włosów. Co za niewyobrażalna ulga..

Było ich na początku dziewięciu. Niczym bracia, chociaż ciężkie to zadanie - być dla kogoś. Czasem śpiewali przy ognisku, czasem siedzieli posępni. Kiedy zdarzało im się zapomnieć i pić do upadłego w karczmie wino, obiecywali sobie, że nigdy żaden z nich nie zawiedzie pozostałych.

Że oni zawsze. Że wszyscy dla każdego. Że do śmierci i dalej.
A potem któryś zsuwał się pod stół.
Kiedy tak upadali (zawsze w tej samej kolejności) przysięgali wszystkim, że czuli się wtedy niczym Aniołowie.

Ale nikt o nich nie śpiewał. Nikt nie wielbił. Nikt nie tęsknił długimi nocami. Oni też nie.

Do żadnego człowieka. Do żadnego miejsca.

Dlatego tak bardzo kochali księżyc.
O czwartej nad ranem, kiedy wygląda najpiękniej, kiedy nie udaje się ciągle zasnąć, właśnie wtedy, wtedy tylko czasem któremuś się zdawało, że wszystko już rozumie. Że nie ma żadnych pytań.

Tylko odpowiedzi..


digg it | del.icio.us

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy. »

Skomentuj


<a href> <em> <blockquote> <strong> <cite> <code> <ul> <li> <dl> <dt> <dd>