Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

Look who's dancing.

Rowerem w stronę lasu,zdecydowanie, po piaszczystej drodze. Słońce zachodzące pomarańczową barwą oblewa cały świat, jest tak sielsko. Zieleń pełna i soczysta.

Kiedy spojrzałam, tak bez żadnego powodu w prawo zobaczyłam, że ktoś koło mnie jedzie. Trochę nieufnie się odnosiłam do faktu, że zaczął coś do mnie mówić. (I musiałam uważać na ten piasek, bo było go dużo, szczególnie na boku drogi, takie zwały całe.)

Chłopak mówi mi o słońcu, i mierzeniu odległości za jego pomocą, że gdzieś przejście z Północnej części na Południową zajmuje dzień, a to znaczy że to taka a taka odległość.
Chyba chodziło o chodzenie po słońcu.

Wjeżdżaliśmy coraz bliżej lasu, robiło się coraz ciemniej. Piasek zniknął, pojawiły się bloki, jakby wulkanicznej skały. I byliśmy już trochę wyżej ponad drogą.
Stanęliśmy koło jaskini, tam było trochę więcej ludzi.
Ja siadłam na skraju, zwieszając nogi w dół, daleko od dołu.
I pojawił się nagle kolejny nieznajomy.
Tak zupełnie blisko i niespodziewanie.

A ja niepokoiłam się, czy godzina już nie za późna.


digg it | del.icio.us

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy. »

Skomentuj


<a href> <em> <blockquote> <strong> <cite> <code> <ul> <li> <dl> <dt> <dd>