trskwk & bły bz
Wczoraj, zanim w nocy zaczęło padać duszno było i parno przez cały dzień.
Wczoraj było dużo westchnień.
Na szczęście myśli nie za wesołe dziewczyny na chwilę odsunęło napotkanie krzaka białego bzu i zachwyty jej przyjaciółek - chciały zrobić bzowe naleśniki o cudownym aromacie.
A ona zamiast skupiać się na złym losie i na tym, że nie zobaczy tego, którego chciała zobaczyć, mogła bulwersować się, że jak one mogą nawet pomyśleć, że to centrum katowic prawie przecież, że jak to tak, że ptaki, ze na pewno brudne i okropne to przecież.
Że w ogóle, wpierdalać kwiatki ?!
A one się tylko śmiały i przekomarzały z nią próbując przekazać jakie to cudowne w smaku.
Wczoraj wieczór toczył się leniwie. I wokół truskawek. I wokół odrobiny zubrivki - kupionej aż 10 miesięcy temu we Lwowie !
Aż 10 już minęło, kto by pomyślał.
Wczoraj wieczór toczył się, i trwał pośród śmiechów i podziwiania zdolności dwóch braci.
Wczoraj w końcu, dziewczyna złapała sobie faceta. Tak. Chwaliła się i bardzo z tego cieszyła.
Tyle że nie zostało to tak bardzo entuzjastycznie przyjęte przez jej przyjaciółki. Kazały jej go wyrzucić.
Tlumaczyły, co to za facet w skali nano ?
Ale ona ciągle jest smutna z tego powodu..
Że one tak jej nie zrozumiały.. A on tak się garnął.
I nóżkami ponętnie machał..

digg it
del.icio.us