-właśnie się dowiedziałem.że duszą i ciałem.

Niemożliwe jest, jak tak trzęsie strasznie, raz jest się na dole raz na górze. Zresztą, nawet nie da się określić w którym momencie gdzie dokładnie jest ta góra, bo zanim się udaje coś połapać, stan rzeczy się zmienia.. Zatem w sumie wydaje się ciągle że jest się jakoś tak pośrednio zawieszonym.
Ani największe ani najmniejsze wychylenie.
Jeżeli takie pośrednie zawieszenie następuje podczas nauki czy czegoś bardziej twórczego - sprawa nie jest jeszcze przegrana.
Jeżeli natomiast człowiek w takiej sytuacji próbuje zrobić jakieś dobre zdjęcie - równie dobrze można gdzieś wyskoczyć.
Do kawiarni na przykład, na kawę.
O ile jeszcze istnieją kawiarnie..
Aż się nawet czasem człowiek czuje przerażony (całe to przerażenie oczywiście dociera do punktu docelowego dopiero po uzyskania jako takiej równowagi, kiedy już nie trzeba się skupiać nad położeniem swoim względem otoczenia).
Tu namierzanie, tu kontrola (a po co ten laptop? a czy w tym aparacie nie ma jakichś podejrzanych urządzeń? a co wy w ogóle tu robicie?)
I tam kontrola.
Czasem przez to przerażenie człowiek zupełnie wbrew sobie i logice zaczyna grać z nimi w tą grę.
I robi minę pokerzysty. I sprawia wrażenie, że jest inny, niż jest. Że on jest zdolny prowadzić podwójne życie i dziwne interesy. Że też jest obeznany z tą inną stroną.
I ta gra, to udawanie i te podchody zaczynają sprawiać radość.
Aż się człowiek czuje potrzebny...
Aż się czuje jak bohater.

digg it
del.icio.us