Zarządzaj swoim blogiem

Załóż twój blog teraz! Łatwo i za darmo

w moim domu lustra są małomówne.

Wreszcie.
Zakończenie nadeszło parę dni temu. Może nawet nie zakończenie, może nowy początek, całkiem innego życia. Lubię sobie czasem pomarzyć.
Wiara w lepsze jutro, wiara w to, że kolejny dzień będzie mniej parszywy niż ten poprzedni. Że ci wszyscy beznadziejni ludzie będą mniej beznadziejni tego kolejnego dnia.

To wszystko się sprowadza chyba do tego, że nigdy się nic nie wie, dlatego się wierzy i ma nadzieję. Wciąż i wciąż. Ciągle od początku.

Poszłam na spacer. Ten deszcz, zawierucha, zimno przenikające do samego ducha - aż się czuje że się żyje. No i mało ludzi. Nikt nie zaczepi, że zbiera na wino i potrzebuje drobnych.

Spacery mają w sobie coś magicznego, co przywraca do życia. Pewnie dlatego - wreszcie udało mi się ją znaleźć.

Była dokładnie taka, jak ją zapamiętałam. W białej sukience, smutna. Nikt jej nie zauważał. Chodziła ze spuszczoną głową, taka jakby zamyślona. Przeżywająca swoje życie wewnątrz siebie, nie czująca potrzeby podzielenia się nim z kimkolwiek.
Innym niż ona sama.

Córko grabarza. Nareszcie się spotykamy.


digg it | del.icio.us

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy. »

Skomentuj


<a href> <em> <blockquote> <strong> <cite> <code> <ul> <li> <dl> <dt> <dd>