-a czemuż nie pijasz kawy, panienko ?
Ah, adrenalina. Gorąco rozlało się po żyłach, uwielbiam to uczucie..
Zwolniłam trochę kroku, zamyślając się - świat mi świadkiem! - nad tym, cóż czynić w kolejności dalszej.
Było parę opcji, jak zawsze. Pytanie tylko, którą wybrać. Broń ciążyła za paskiem (fajnie to brzmi, generalnie była lekka, ale dobrze mi się myślało o niej w ten dosyć poetycki sposób), co jakiś czas przewijała mi się myśl o tym, że dobra jestem, że jej jeszcze nie zgubiłam. Po każdej takiej myśli obiecałam sobie, że wreszcie zainwestuję w kaburę.
Albo zażyczę sobie jej na prezent ślubny. Ha ha. Żart.
Dla porządku - żeby zgoda była z tymi wszystkimi detektywistycznymi sensacyjnymi książkami i.. filmami, no niech im będzie, że filmami też - więc dla porządku przyczaiłam się za drzewem.
Przyznam - ostatnio szczera jestem przed sobą jak mało kiedy - głupie to było jak nie wiem z mojej strony, ona i tak by mnie nie zauważyła wcześniej niż podczas zderzenia czołowego, więc była to dosyć niepotrzebna zabawa - zwłaszcza jeśli plątałyby się w okolicy jakieś znudzone mordy pragnące się czymś zainteresować.
Nie plątały się - jednak głupi chyba ma szczęście.
Znaczy ja, ha.
Wracając do opcji.
Miałam pustkę w głowie. Wiedziałam, że muszę coś zrobić, nie miałam tylko pojęcia - cóż takiego zdziałać - żeby było inteligentne, z polotem i dało jakieś (najlepiej oczywiście pozytywne) efekty.
W końcu - straciłam cierpliwość do samej siebie. Ileż można myśleć, na dobre mi to nie wyszło nigdy, zawsze wynajdywałam sobie jakieś nieistniejące problemy i przeszkody. Ruszyłam przed siebie zdecydowanym krokiem (przez myśl przespacerował dosyć absurdalny pomysł, że chce mi się chodzić na rękach) - po paru sekundach gwałtownie zwolniłam po czym zaczęłam udawać, że wiążę sobie but, po czym (no, moze trochę zbyt szybko) wstałam i ruszyłam przed siebie ponownie pilnując się całą swoją siłą woli, by iść tak zwanym spacerem.
W końcu doszłam do etapu w którym byłam tuż za nią. Zaczęłam wyciągać dłoń, by poklepać ją po ramieniu albo coś, ale potem stwierdziłam, że gdyby mnie ktoś obcy poklepał po ramieniu, to bym mu chyba przyrżnęła. Zaczęłam więc myśleć nad czymś innym. Zrobiłam parę większych kroków i zaczęłam iść obok niej czekając, aż mnie zauważy i zastanawiając się, jak zacząć i co powiedzieć.

digg it
del.icio.us