The fish doesn't think because the fish knows everything
spróbujmy tak bardziej na poważniej-niej-niej.
Kluczową sprawą wczorajszego wieczoru były gdzieś zakluczone klucze.
Niestety nie udało się ich wykluczyć, a szkoda.
Cała sprawa w rezultacie do tej pory jest odkluczona, co mi się wcale-A-wcale nie podoba.
Shit happens.
Zamyśleni i zanurzeni w oceanie dziwnych spraw zarzuciliśmy sobie P-O-S 51. (nie pomogło na mięśnie,eh.) A potem tak jakby poszliśmy spać.
Takie to banalne-ne-ne.
Nocą nie wiem czy jasną czy pochmurną, choć z niejaką dozą pewnej pewności mogłabym stwierdzić, że nie pełną, bo pełnią się sny nie śnią, nawiedził mnie sen - taki stały gość - co się przebiera czasem, ale zawsze wiadomo że to on.
Ciągle nie doszłam, co mówi. No bo on tak: mówimówimówi. Ja mówię: głośniej, wyraźniej. A on kiwa, a potem mówimówimówi, znowu tak samo, jak wcześniej. No to ja mówię: wyraźniej, głośniej, śmielej. On znowu kiwa entuzjastycznie, a potem mówimówimówi. No to ja: śmielej, głośniej, prościej, wyraźniej. No a on....
No i taka to nasza rozmowa. Trochę mnie to niepokoi, bo co jeśli to nie takie tam głupoty, a coś istotnego istotnie.
Potem, już przy poranku trochę rannym śmiać mi się chciało, bo niby byłyśmy uwięzione na jakimś obszarze i ruszać z niego nie miałyśmy pozwolenia. No ale życie nie jest proste, wiecznie trzeba coś załatwić, więc siodłałyśmy konie i dalej. Jak już załatwiłyśmy swoje zawiłe sprawy - wracałyśmy. A oni ze zdziwieniem podniesionymi brwiami dziwili się, że wróciłyśmy.
I zrozum tu, człowieku, ludzi...
Potem było trochę słońca, co przywróciło odrobinę wiary w wiosnę.

digg it
del.icio.us
A czy istotnie cokolwiek może być istotnym? Czy istotą sensu nie jest właśnie jego nieistotność? Czy nie wydaje Ci się że gość ów dokładnie to ma do przekazania? Dlaczego zadaję same pytania? I czy to też jest jakkolwiek istotne?