.zły duch..mieszka tak daleko stąd. http://wing.nireblog.com NieSpreCyzowana.moJa.SenNa.u-spiRit-yst-YczNa-iona. Sun, 11 May 2008 09:30:59 +0100 .zły duch..mieszka tak daleko stąd. http://nireblog.com/imagenes/logo.png http://wing.nireblog.com http://nireblog.com her eyes.. she is on the dark side. http://wing.nireblog.com/post/2008/05/08/her-eyes-she-is-on-the-dark-side http://wing.nireblog.com/post/2008/05/08/her-eyes-she-is-on-the-dark-side Dosyć dziwna grupa.
Ja - jeszcze roztrzęsiona i pełna obaw o moje myszy.
Ona .. i inni, jeszcze dziwniejsi albo równie dziwni co my.

A ona.. o niej tak w sumie niewiele wiem.
Ubiera się w fiolety bądź czernie, trudno rozróżnić, półmrok jest jej ulubioną porą dnia.I te woalki które ma na sobie zawsze, już nikt przecież woalek nie nosi. Tylko ona. Wygląda dystyngowanie i tajemniczo. I rękawiczki. Długie, czarne, koronkowe.

A dopiero potem się dowiedziałam, że nie ma wyboru, bo jest trująca. Kobieta. I jak się jej przyjrzałam dokładniej, to widziałam na twarzy krople jadu, wyglądały jak krople miodu.. Takie złote..
Dlatego. Żeby jej nikt nie dotknął ..i w rezultacie nie odpłynął do miejsca, z którego by już nie wrócił.
Nie w tym samym wcieleniu w każdym razie.

Byliśmy mieszkańcami jednego domu. Flaga tego domu, dla odróżnienia od nas, dla kontrastu, była kolorowa, przeważał niebieski i biały. I pieski.

A jak szliśmy - chodnikiem, ścieżką, obok boiska to ludzie się patrzyli. Widziałam w nich obawę, może strach nawet.
A my staraliśmy się pokazać, że nie jesteśmy źli. Już nie.
Nawet czasem ustępowaliśmy komuś drogi.

Ale tak idąc, wyprostowana, z głową-nie-opuszczoną czułam się jak na dzikim zachodzie. Ten płaszcz, co powiewa. Ta świadomość siły.
No i to, że są ludzie, którzy pilnują moich pleców.

A ja ich.
I tak to szło.
I trwało.

Comments

]]>
Thu, 08 May 2008 11:19:51 +0100
this is my new mobile phone...and this is the manual for it.volume one :] http://wing.nireblog.com/post/2008/04/28/this-is-my-new-mobile-phoneand-this-is-the-manual-for-itvolume-one http://wing.nireblog.com/post/2008/04/28/this-is-my-new-mobile-phoneand-this-is-the-manual-for-itvolume-one O alternatywnych osobowościach wypowiedzi 4.

Jedna jest złotym zegarkiem. Takim ostrożnym. Czyli cicho tykającym, ale dyskretnym, nie za dużym, jak się go otworzy -szczerzy w uśmiechu parodii wskazówki. Wiecznie się stresuje, ze się spóźni, dlatego ciągle spieszy.

A następna ? jest jakimś wędrowcem o zakurzonych butach, w słomkowym kapeluszu, poszarpanych spodniach. Znaczy nie, nie poszarpanych tylko takich znoszonych. Bojówkach pewnie. Ma plecak z karimatą. Map całkiem sporo. I zero stresów. Idzie sobie przed siebie i cieszy się życiem. Patrzy na drzewa. Zatrzymuje się często, żeby nabrać w płuca powietrza i ucieszyć się zapachem.
Lubi leżeć na trawie, nie przejmuje się wtedy pająkami ani robaczkami czy żuczkami, bo one jak idą to idą, i potem ich już nie ma.

Kolejna jest kobietą. Ma bardzo mocno pomalowane usta. Taka krwista czerwień. Ona generalnie mocno się maluje. Nosi wydekoltowane suknie. Tak, suknie. Przeważnie czarne. To jest taka dekadencka osobowość, która mimo że chce się zmienić i zacząć żyć normalnie i tak naprawę, a nie w tym swoim świecie nie za bardzo rzeczywistym... brnie w to. Świadoma, ale nie umie się oprzeć. Nie umie zawrócić. Jest na siebie zła, ale pije dalej. Zapala kolejnego papierosa. Łamie kolejne serce, o ile ktokolwiek w jej towarzystwie ma serce. Znudzona i ciągle zła. A jak się zapomni -to smutna.

Ostatnia albo i nie ostatnia. Albo pierwsza, albo środkowa. Tego nie stwierdzisz ani Ty, ani ja.
Ta jest roślinką, uwielbiającą tańczyć. Co dzień gna za słońcem. Co noc zamyka swe pąki. Tęskniąca i czasem melancholijna. Ale nie umie protestować. Tylko tak czasem sobie coś myśli, ale zawsze się na wszystko godzi i patrzy, czeka co dalej.
Czy następnego dnia też będzie słońce.
I czy nocą będą gwiazdy.

Comments

]]>
Mon, 28 Apr 2008 09:05:48 +0100
"- Za szybko prowadzicie..!! tańczycie upojeni..!! już nie mam sił,by w waszym korowodzie iść !!" http://wing.nireblog.com/post/2008/04/08/za-szybko-prowadzicie-tanczycie-upojeni-juz-nie-mam-silby-w-waszym-korowodzie-isn http://wing.nireblog.com/post/2008/04/08/za-szybko-prowadzicie-tanczycie-upojeni-juz-nie-mam-silby-w-waszym-korowodzie-isn Była sobie raz jedna dziewczyna. Nawet nie za bardzo pamiętam, jak wyglądała. Chyba miała granatową kurtkę.
Miała sobie raz taki problem owa dziewczyna.
Nikt jej nie wierzył w to, co mówiła.

fire

A mówiła ludziom, że się odtworzyła. Stała się na nowo. To już chyba był trzeci raz.
Że za każdym razem ginęła w ogniu.
Że za każdym razem pozostawały po niej spalone gałęzie, popiół, skrawki ubrania.

Zrobiła się z tego wszystkiego poważna sprawa, powiedziała komuś tam. W cywilu po lesie chodzili z nią policjanci. Znaleźli to miejsce.
Gałęzie (nawet nie za bardzo przypalone, ułożone w stosik, na nim kawałki jej ubrania).
Uwierzyli jej.

Ale nie wiedzieli, co z tym robić dalej.
Nie wiedzieli, co tak naprawdę powinni znaleźć na tym, przy tym.
Więc zapadł zmierzch, potem noc.
Oni położyli się spać i zapomnieli.

A ona.. ona próbowała dalej.
By ktoś uwierzył na dłużej.

Comments

]]>
Tue, 08 Apr 2008 19:21:30 +0100
"..and maybe chickens say 'moo' " http://wing.nireblog.com/post/2008/04/03/and-maybe-chickens-say-moo http://wing.nireblog.com/post/2008/04/03/and-maybe-chickens-say-moo Wstęp
-bu ten net mnie wnerwia. jest źle :(
-jaki but ??

Normalne rozwinięcie
mnie gardło przestaje boleć tylko wtedy, kiedy muszę wstawać albo jeśli piję gorącą herbatę.
i zaczęłam chodzić znowu wreszcie ( w ogóle, co to za obijanie...) do dojo. z wyjątkiem dziś. przez gardło.
Tak jak z tym ulubionym cytatem Pieżowym:

"moja silna wola. pierwsza lepsza kurew. puszcza się i łajdaczy."

Kolejna część rozwinięcia. już nie wiem jaka
W banku się dowiedziałam, znaczy powiedzieli:
-Płać! Poza tym, że chcesz wpłacić.
Co za chciwi ludzie. No ja nie mogę.

A potem się dowiedziałam, że miałam iść do tego banku tylko dlatego, że tak bardzo nie chciałam tego zrobić.
Aż zatkało na moment.

Koniec
Koniec.
Jeszcze tylko jeszcze jedna Dębowa Mocna szklanka herbaty (Lecha przedwczoraj stłukłam - takie małe fatum rodzinne. chyba nie powinnam być nadgorliwa i chcieć zmywać za brata)

I dobra książka.
Haha.

Comments

]]>
Thu, 03 Apr 2008 16:50:35 +0100
a ziemia...zobaczysz..ziemia to nie będzie ziemia... http://wing.nireblog.com/post/2008/03/20/a-ziemiazobaczyszziemia-to-nie-bedzie-ziemia http://wing.nireblog.com/post/2008/03/20/a-ziemiazobaczyszziemia-to-nie-bedzie-ziemia Zawsze chcieli uratować świat. Ale nigdy nie mówili tego na głos. Pielęgnowali te marzenia w swoich sercach. Dbali o nie.
Pilnowali, żeby nigdy nie zabrakło im wody i światła.

Jeżeli czegoś się.. tak przecież jest. Więc i im los rzucił wyzwanie.
Szansę.
Możliwość.
Nadzieję.

Tylko że nie wszystkim przyszło świętować.
Ale ludzie o nich zaczęli śpiewać.
Wielbić.
Podziwiać.

Tylko... tylko że teraz już czterech Aniołów zsuwało się w Zapomnianych Karczmach pod stół..

Comments

]]>
Thu, 20 Mar 2008 13:18:34 +0100
"ostatni toast.. milczy się!!" http://wing.nireblog.com/post/2008/03/19/ostatni-toast-milczy-sie http://wing.nireblog.com/post/2008/03/19/ostatni-toast-milczy-sie Niedawno padało.
Wiatr niezdarnie głaszcze po szyi.
Ma takie mroźne dłonie..

Zdjęłam pajęczyny z włosów. Co za niewyobrażalna ulga..

Było ich na początku dziewięciu. Niczym bracia, chociaż ciężkie to zadanie - być dla kogoś. Czasem śpiewali przy ognisku, czasem siedzieli posępni. Kiedy zdarzało im się zapomnieć i pić do upadłego w karczmie wino, obiecywali sobie, że nigdy żaden z nich nie zawiedzie pozostałych.

Że oni zawsze. Że wszyscy dla każdego. Że do śmierci i dalej.
A potem któryś zsuwał się pod stół.
Kiedy tak upadali (zawsze w tej samej kolejności) przysięgali wszystkim, że czuli się wtedy niczym Aniołowie.

Ale nikt o nich nie śpiewał. Nikt nie wielbił. Nikt nie tęsknił długimi nocami. Oni też nie.

Do żadnego człowieka. Do żadnego miejsca.

Dlatego tak bardzo kochali księżyc.
O czwartej nad ranem, kiedy wygląda najpiękniej, kiedy nie udaje się ciągle zasnąć, właśnie wtedy, wtedy tylko czasem któremuś się zdawało, że wszystko już rozumie. Że nie ma żadnych pytań.

Tylko odpowiedzi..

Comments

]]>
Wed, 19 Mar 2008 20:26:42 +0100
knight's story. http://wing.nireblog.com/post/2008/03/18/knights-story http://wing.nireblog.com/post/2008/03/18/knights-story alone

... i jeszcze to, że byłam w Czechach, żeby zobaczyć zamki. Idąc leśną dróżką w pewnym momencie podniosłam wzrok wcześniej wbity w ziemię pod stopami. Był biało-niebieski..
Poszłam potem do następnego i oglądałam flagi. Czy tam proporce. Wszystkie miały rycerza na koniu (z dziwnie ułożoną, jakby kokieteryjnie, nogą [zakończoną zgrabnym kopytem]) tylko różnice w szczegółach, kolorach.

Powiedziałam, zapytałam się pewnej pani, gdzie są tu i tam jaskinie. Powiedziała, że godzinę drogi na zachód. To stwierdziłam, że pójdę sobie na spacer, bo bardzo chciałabym zobaczyć.
Oni, cała reszta, zaczęła protestować, że przecież nie znam tych terenów, nie dogadam się z tubylcami (ale wierzyli w moją inteligencję i zdolności językowe...), zgubię się i będzie problem.

Wzięłam plecak, prowiant, mapę i ruszyłam. Ku zachodowi. Trochę czując się jak błędny rycerz, który przez roztargnienie zgubił swojego rumaka..

Comments

]]>
Tue, 18 Mar 2008 10:46:35 +0100
"Insane, Insane, Insane, Insane,Insane, I'm Becoming Insane!!!" http://wing.nireblog.com/post/2008/02/06/insane-insane-insane-insaneinsane-im-becoming-insane http://wing.nireblog.com/post/2008/02/06/insane-insane-insane-insaneinsane-im-becoming-insane Wake me up before I change again

-Ale przyjdziesz po mnie szybko ? Nie zostawisz mnie z nimi długo ?? (byli w marynarkach, takich szarych czy popielatych, jeden z cygarem, tacy biznesmenowi, z teczkami) przyjdziesz po mnie szybko ? Będziesz pamiętał, nie zapomnisz ? Przyjdziesz, nie zostawisz ?

Remind me the story that I won´t get insane

-Tak, tak. Oczywiście, tak. - Głaskał po głowie uspokajająco i wzrokiem dodawał otuchy.

Tell me why it´s always the same

Nie zdążył wyjść z tego pokoju i mnie zostawić. Wyszli oni, my zdezorientowani. Zaczęli oznaczać altankę. Przez okna widzieliśmy, jak naklejają małe białe kwadraciki.

Explain me the reason why I´m so much in pain

Chcieliśmy uciekać. Ha. Na chęciach się skończyło - wokoło trawa zielona zasłana czarno ubranymi postaciami ze snajperkami (znowu ! tym razem jednak to nie żarty i prezentacja). Toczyliśmy się po trawie (przed oczami widziałam wyrywane impetem kuli grudki ziemi, tuż przed twarzą oczami), próbowaliśmy się chować za załomami, krzakami, drzewami, ale wszędzie wszędzie były te czarne postacie.

Before I change again...

Kobiety.

Remind me the story that I won't get insane *

Niektóre nasze posunięcia chwaliły. Zaraz jednak ostrzegały, że szybko musimy sobie znaleźć nowe kryjówki (i potwierdzenie - odstrzelony kawałeczek drewna, o milimetr minięta dłoń). Inaczej - zapłacimy za to życiem...

*infected mushroom 'becoming insane'

Comments

]]>
Wed, 06 Feb 2008 23:48:30 +0100
night sky.some stars.fresh air......somewhere... http://wing.nireblog.com/post/2008/02/01/night-skysome-starsfresh-airsomewhere http://wing.nireblog.com/post/2008/02/01/night-skysome-starsfresh-airsomewhere Jakiś pan się przestraszył, że wracam z pracy o godzinie 1.30 w nocy.

Ahh.. i jak się wraca z poświęceniem do domu - to osiągnięcie celu daje dużo więcej satysfakcji, ulgi i radości.

.. Mimo wszystko.. byle nie za często.

Comments

]]>
Fri, 01 Feb 2008 03:05:03 +0100
"Said steam, steam, a hundred bad dreams.." http://wing.nireblog.com/post/2008/01/28/said-steam-steam-a-hundred-bad-dreams http://wing.nireblog.com/post/2008/01/28/said-steam-steam-a-hundred-bad-dreams Nadszedł czas.
By powiedzieć.
Że.
Chomiki nie powinny ćwiczyć jogi.

Takiego jednego kiedyś widziałam. Stał na czubkach pazurków wszystkich swoich czterech łapek. Trochę mu przeszkadzałam, ale szybko wracał do przerwanej czynności.

Skupiał się.

Wokół niego gromadziła się energia - sprzęt muzyczny leżący obok iskrzył, był bliski pójściu z dymem.
Z laptopem działo się to samo.
W sumie nie za bardzo wiedziałam, jak zareagować, czy go surowo upomnieć czy szturchnąć. W końcu był to chomik Ewy.

A z nie swoimi chomikami należy bardzo uważać.

chomikowy

Comments

]]>
Mon, 28 Jan 2008 21:43:35 +0100
wybiła 12.00 http://wing.nireblog.com/post/2008/01/24/wybila-1200 http://wing.nireblog.com/post/2008/01/24/wybila-1200 life energy

Comments

]]>
Thu, 24 Jan 2008 12:00:16 +0100
so fuckin' scared. http://wing.nireblog.com/post/2008/01/22/so-fuckin-scared http://wing.nireblog.com/post/2008/01/22/so-fuckin-scared so fuckin' scared.
naprawdę.

za dużo jest tych spraw.

ktoś przytuliłby..

Śpiewał dziś pan, dwa razy nawet, miał ładny głos, że szkoda czasu na zmartwienia. Że wszystko będzie dobrze..

A mi się znowu śniły takie rzeczy..

Comments

]]>
Tue, 22 Jan 2008 23:34:38 +0100
shake that thing ! http://wing.nireblog.com/post/2008/01/15/shake-that-thing http://wing.nireblog.com/post/2008/01/15/shake-that-thing nie chce mi się za bardzo myśleć, bo głowę mam nabitą elektronami wtórnymi i wstecznie rozproszonymi, w nocy znowu byłam w kirgistanie, koty mnie śledziły, wczoraj wyprałam swój brudny mózk (<-- chyba jeszcze trochę nie do końca) bo pisałam o binaryzacji.

noooo, nie wspominając o tym, ze Stivenson się nie najadł kawałkiem mięsa, które się podejrzanie na patelni skurczyło. Ale może i dobrze mu tak, bo przez niego, że tak hałasował, musiałam się bić.

co prawda walka szybko się skończyła - oszacowałam szanse i wyszło mi, że lepiej się oszczędzać. no to związali i wzięli gdzieś i zaprowadzili. Stivenson ich śledził i wyśledził. to tylko dlatego miał mieć większy kawałek niż inni.

gdybym chciała zmieniać swoje wykształcenie i miała do wyboru bycie kelnerką, kucharzem czy żadną z tych osób wybrałabym kucharza. czyli jestem indywidualistką i wolę pracować sama, nie w grupie.

(wybór żadnej z tych osób byłby najgorszym wyborem, bo wtedy oznacza, że się w ogóle nie ma na siebie pomysłu - a zawsze mi się wydawało że dokładnie tak właśnie mam... - kolejna sprawa do przemyślenia przed snem.)

siedmioletni brat ma swój numer gadugadu. co do tego też: i'm scared.

więc chodźmy i idźmy spać, pruszki atakują.

Comments

]]>
Tue, 15 Jan 2008 21:54:28 +0100
-come on everybody! co -co -come on Everybody!! let's twist again.. http://wing.nireblog.com/post/2008/01/12/come-on-everybody-co-co-come-on-everybody-lets-twist-again http://wing.nireblog.com/post/2008/01/12/come-on-everybody-co-co-come-on-everybody-lets-twist-again zachód

"pal świece, żeby umysł był czysty."

Za jakimś pagórkiem (one zawsze się znajdą, nawet w najmniej spodziewanych okolicznościach), rzeczką nie za głęboką ni szeroką był domek.
W domku mieszkała dziewczyna. Miała kota. W glinianym garnku kisiła kapustę.
Co tydzień za domem paliła ognisko - dobry sposób na pozbycie się liści - to jesienią. A w inny czas - to dla duchów, tak twierdziła.
Miała małą, oprawioną w skórę (i grubą) książeczkę.

"strzeż się braku chęci i energii."

Żalił jej się ktoś kiedyś. Pamiętała oczy tej osoby, uciekały gdzieś w bok. Żalił się ten ktoś, że gonił za królikami, one się rozbiegały. Co ta osoba się zbliżała to one się rozpierzchały. Pytał się, czy to dobry temat na piosenkę. I czy powinien sobie kupić jakąś nową kurtkę.

"tylko przez krótki czas jesteś wojownikiem, oddaj zatem w tym czasie całego siebie."

Innym razem ktoś się zapytał:
-don't you want somebody to love ?
Odpowiedziała cicho, że tak. Ale nawet wtedy, gdy ten ktoś pogłaskał ją po policzku - ciągle czuła się samotna. Tylko czasem podnosiła niedowierzający wzrok w górę. Żeby dojrzeć oczy. A one się ciągle wpatrywały.

"w gruncie rzeczy, zawsze się zdąży zrobić to, co się zaplanowało, nie jest do tego koniecznie potrzebne spieszenie się ogromne i panika i złość."

Od tego czasu podśpiewywała przy zamiataniu i cieszyła się, że robi coś pożytecznego. Czuła się pod koniec dumna z siebie. Chciała, żeby ktoś ją pochwalił i dał ciasteczko, najlepiej z czekoladą.

"nie bój się."

Często uśmiechała się do swojego kota, zawsze miała dla niego parę miłych słów. Czasem podnosi na duchu: porozmawiać z kimś kto mruczy jak słyszy Twoje słowa. I nie komentuje i nie potępia i nie popędza.

"uśmiechaj się."

Ktoś kiedyś powiedział, że wtedy częściej wychodzi słońce.

Comments

]]>
Sat, 12 Jan 2008 22:56:53 +0100
Potrafię słuchać, tak. ...nie. ..tak! ...chyba... http://wing.nireblog.com/post/2008/01/11/potrafie-sluchan-tak-nie-tak-chyba http://wing.nireblog.com/post/2008/01/11/potrafie-sluchan-tak-nie-tak-chyba -nie wierz swym oczom- szepnął wiatr.

Comments

]]>
Fri, 11 Jan 2008 13:26:26 +0100
słucham nie słów, lecz dźwięków http://wing.nireblog.com/post/2008/01/08/slucham-nie-slow-lecz-dzwiekow http://wing.nireblog.com/post/2008/01/08/slucham-nie-slow-lecz-dzwiekow ..ale on przed siebie szedł i tak..
..szedł za słonkiem tam, gdzie zachodziło..

Tam było ciemno. To był park, drzewa czarne. Liście czarne. Ziemia. Ławki. Brama. Tam, wśród traw - zabawki - takie żołnierzyki srebrne. One jedne. Mojego brata. Byłam bardzo niezadowolona że ona porozsypywała.

..ale on i tak przed siebie szedł..
..a on wodę życia znaleźć miał..

Nawet tego nie żałowała. O tak, byłam bardzo zła. A jej córka jeszcze ciągle krzyczała jakieś głupoty, że ktoś tam jest złem (ciągle zmieniała wersję kto), że GKS górą (a czasem Ruch).
Jak jakiś natrętny owad.

..lecz przeminą całe pokolenia..
..nim pokonać zdoła złotą dal..

Taaak. Ta złość. Nie wiem, czy destrukcyjna. Chyba tak. Pragnęłam niszczyć. Zwłaszcza, że ona była taka. Irytująca.
Po chwili całe twarze miałyśmy czarne od ziemi. Czarne od trawy. Czarne od nocy.

..woda życia nie istnieje..
..ale zawsze warto po nią iść..
*

Jej ciało było takie okropne. Bardzo miękkie, jakby bez kości. Chciałam się na niej zemścić, zaciskałam zęby naprawdę mocno. Ale ona nawet tego nie zauważała.
Naprawdę mocno. Z całym zaangażowaniem. Wszędzie.

I nic.
A tak chciałam, żeby bolało.

*fragmenty "ballady o głupim jasiu" Kaczmarskiego

Comments

]]>
Tue, 08 Jan 2008 23:45:08 +0100
I tell you-we will die. http://wing.nireblog.com/post/2008/01/07/i-tell-you-we-will-die http://wing.nireblog.com/post/2008/01/07/i-tell-you-we-will-die Siedział na niewysokim pagórku. Nieruchomy. Wzrok przed siebie.
Wokół sam piasek, niebo.

I on.
On..

Wiatr zatarł już jego ślady.
Można by pomyśleć, że jest człowiekiem znikąd.

Słońce paliło. Zajmowało prawie całe niebo.
Gorące. Piękne. Złote. Wielkie. Silne. Paraliżujące.

Cicho.
Tylko szepty duchów pustyni.
I zawodzenie.

Nie, jednak się gdzieś patrzył.
Patrzył się..
Pustynia postanowiła zdradzić tajemnicę.

Patrzył się.
Chociaż.. co to za tajemnica, którą ktoś już zna..
Bo on wiedział.
Patrzył się na powiewający na wietrze biały kawałek szaty.

Patrzył
się.
Ale nie robił nic więcej, bo nie musiał.
Bo wiedział, że jestem tam ja.
Że moje kości wygrzewają się w słońcu.
Że piasek o nich pamięta. A ziaren piasku jest wiele, więc nie mogę narzekać na brak pamięci.
Że świeci na nie słońce.
Że jest dobrze, bo nie będąc ciągle jestem..
Że nie musi być smutny.

Comments

]]>
Mon, 07 Jan 2008 15:52:55 +0100
dom nie mój http://wing.nireblog.com/post/2007/12/23/dom-nie-moj http://wing.nireblog.com/post/2007/12/23/dom-nie-moj ..koty tak bezczelnie przychodzą domagać się pieszczot..

Comments

]]>
Sun, 23 Dec 2007 13:51:13 +0100
żeby czasem został chociaż ślad. http://wing.nireblog.com/post/2007/12/22/zeby-czasem-zostal-chociaz-slad http://wing.nireblog.com/post/2007/12/22/zeby-czasem-zostal-chociaz-slad dark wood
Obrzędy cieszą się dużą popularnością.

Zwłaszcza, jeśli są mistyczne, nieznane.
Zwłaszcza, kiedy można założyć jakieś dziwne szaty.
Zwłaszcza, jeśli na tych szatach są naszyte tajemne symbole.

Sceneria. A jakże. Las. Chyba jakieś sosny, w każdym razie iglasty. Nie za gęsty.

Ciemno.
Ciemno.
CIEMNO
Księżyca nie.
Stały już dwa rzędy młodych ludzi. Dosyć liczne. Wszyscy w czarnych albo białych szatach, powłóczystych. Z kapturami.

Gdyby je rozłożyć na ziemi byłyby kołami. I wyglądałyby prawie jak śnieżynki. Białe albo czarne. Symbole bardzo zawiłe, przecinające się linie, biegnące wszędzie, bardzo.. nie wiem, jak to powiedzieć. Władcze ?

I doszliśmy my. Czułam się trochę zagubiona. Wszyscy moi współtowarzysze wiedzieli, godzie mają stanąć. Ona mówiła, o, ja mam być 22, to stanę tu. On mówił coś, że jest 4. Oni jeszcze coś innego. A ja się pytałam, skąd to wiedzą.
Nie wiedzieli skąd.

Zakładałam tą szatę. Była biała. Symbole czarne.
Zakładałam, i się martwiłam.

Martwiłam się, że to jest jakaś pułapka. Że się okaże, że to wcale nie jest zabawa, że to wcale nie jest na żarty. Że oni naprawdę chcą coś z nami zrobić.

Ale ktoś mnie uspokajał, bo chodziłam naprawdę do bardzo wielu ludzi pytać się, co myślą.
Uspokajał mnie słowami, że co ja przecież mogę im dać. Nie mam za dużo życia.. generalnie, że nie byłabym dla nich (ale, kto to są oni ??) za wielką zdobyczą.

Dobrze. Ale jak się zbierze bardzo dużo takich marnych zdobyczy?
To co wtedy?

Comments

]]>
Sat, 22 Dec 2007 11:00:03 +0100
to nie ptaki skrzydłami.flagi też czasem łopoczą.na wietrze. http://wing.nireblog.com/post/2007/12/17/to-nie-ptaki-skrzydlamiflagi-tez-czasem-lopocznna-wietrze http://wing.nireblog.com/post/2007/12/17/to-nie-ptaki-skrzydlamiflagi-tez-czasem-lopocznna-wietrze Ktoś kiedyś powiedział, że zdanie na tematy poruszane w rozmowie z innymi ludźmi ma zależne od tego, z kim rozmawia.

I że ludzie mają do niego o to żal.
I że mówią o nim pod nosem: "ty zły człowieku.. co to ma znaczyć? Jak tak można.. zawiedliśmy się.. nie ma już komu ufać.. po co rozmawiać w ogóle? ...świat jest okrutny, musimy go zniszczyć!!"
wierzba
A przecież gałązki wierzby też są giętkie i elastyczne, nie opierają się wiatrowi, nie zaprzeczają postawą i mocnym głosem.

Gdyby nie one, pewnie Shirobei Akyama nie poczułby się natchnięty i nie stworzyłby swojego Yoshin-ryu.

Podobało mi się sformułowanie: "wyostrzony pod wpływem medytacji umysł".

Comments

]]>
Mon, 17 Dec 2007 13:55:54 +0100